Sposób myślenia BREXIT

Brexit jest wszędzie!

W ostatnim czasie Brexit zaprząta nasze myśli. Nie ma dnia, żeby nie było artykułu o Brexicie, a najczęściej są dwa albo trzy. Ludzie młodzi i kosmopolityczni chcieli pozostać w Unii Europejskiej. Starsi i zorientowani wyspiarsko chcieli z niej wyjść. To opowieść o urbanizacji, nowoczesnych imperiach, pokoleniach, klasach społecznych … można też to całe zamieszanie nazwać tragedią grecką.

Kolejną fascynującą rzeczą w przypadku Brexitu jest to, że jego adwokaci byli tak bardzo zaskoczeni swoim zwycięstwem, a zwycięscy byli bardziej zdziwieni niż sami przegrani. Nagłe brzemię odpowiedzialności okazało się dla nich za duże, a Nigel Farage z Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) stanął w obliczu egzystencjalnego kryzysu, ponieważ jedyny cel, dla którego istniała  UKIP został właściwie w pełni zrealizowany. Kiedyś słyszałem jak John Grinder powiedział: „Osiągnięcie własnych celów może być samo w sobie niebezpieczne”.

Brexit jest piękny!

Po pierwsze pozwólcie mi nadać temu wszystkiemu pozytywną ramę. Ku mojemu zaskoczeniu rama ta została całkowicie pominięta w dyskusji. Oto mamy imperium, które nazywa się Unią Europejską, gdzie jedna z jej głównych prowincji, Anglia, właśnie je opuszcza. A o wojnie się w ogóle nie wspomina. Duża część imperium całkowicie odchodzi i to w demokratyczny sposób. Dlaczego w związku z takim biegiem rzeczy nikt się nie cieszy? Cezar wysłałby swoje legiony. Napoleon wróciłby z Rosji, żeby Anglików najechać. Hitler potroiłby Luftwaffe. A wszystko co zrobili europejscy liderzy to rozkapryszoną minę,
a następnie powiedzieli, że to dla Europy duże wyzwanie.

Czy to, z historycznego punktu widzenia, nie jest piękne?

Argumenty za wyjściem oraz za pozostaniem

No więc jaki jest sposób myślenia Brexit? Jak napędy Gravesa i metaprogramy wyróżniają sposób myślenia: „Zostajemy”, a jakie są charakterystyczne dla sposobu myślenia: „Wychodzimy”.

Ci, którzy byli za wyjściem z UE mówili: „Anglia będzie dobrze radzić sobie na swoim. Odzyska poprzednią militarną siłę jako jedna z największych potęg”.

Ci, którzy byli za pozostaniem w UE mówili: „Zostańmy w większym systemie, bo zwielokrotni to nasze bezpieczeństwo”.

Zwolennicy wyjścia odpierali: „Anglia nie będzie musiała manewrować w gąszczu przepisów UE
i dlatego ekonomicznie zacznie prosperować, negocjując nowe traktaty, które będą korzystne dla Anglii a nie UE”.

Natomiast w kontrze zabrzmiało: „Heloł??? Anglia posiada eksport do UE o wartości 400 mld EUR! Jego zahamowanie będzie nas kosztować dużo więcej niż jakiekolwiek odzyskanie elastyczności działania”.

No i w końcu dochodzimy tu do kwestii imigrantów!

Popierający Wyjście mówili: „Wyjście z Unii zwróci nam kontrolę nad naszymi granicami. Nie będzie już więcej Polaków zabierających nam pracę. Nie będzie już Syryjskich uchodźców zabierających nam miejsca w czynszówkach”.

Zwolennicy Pozostania mówili: „Pomijając już etyczne plusy wynikające z pomocy uchodźcom,  Brytyjczycy mogą stracić swobodę podróżowania, nauki, życia i pracy w ramach 27 krajów Unii Europejskiej”.

Gdyby Wielka Brytania, jako naród, wypełniła kwestionariusz MindSonara, kryteria (hierarchia wartości) mogłyby wyglądać mniej więcej następująco:

Sukces versus Bezpieczeństwo

Elastyczność versus Więzi

Zysk versus Moralność

Honor versus Pragmatyzm

Metakryterium: Autonomia versus Wspólnotowość

Kategorie Gravesa

Na podstawie tych kryteriów możemy wywnioskować jakie są systemy wartości według Gravesa. Po stronie zwolenników wyjścia z EU widzimy takie wartości jak sukces, elastyczność i zysk. To brzmi bardzo „pomarańczowo”, nieprawdaż? Im właściwie chodzi o wygrywanie. “ Nie potrzebujemy was, panowie, sami możemy wygrywać. Jesteśmy wystarczająco kompetentni i śmiało stawiamy czoło konkurencji”. Jest tu też trochę “czerwonego” systemu wartości: “Kim do cholery jesteście, żeby nam mówić co mamy robić? To my tu jesteśmy szefami!”. Ta więc można powiedzieć, że strona będąca za opuszczeniem Unii Europejskiej brzmiała bardzo “pomarańczowo” i “czerwono” w rozumieniu napędów Gravesa.

Natomiast w przypadku zwolenników pozostania w Unii kryteria oscylowały w sferach: zabezpieczyć się, wspólnotowość oraz moralność. Jakie kategorie Gravesa przychodzą wam tu do głowy? No właśnie, systemy wartości: „niebieski” i „zielony”. “Powinniśmy pomagać uchodźcom. Tak należy postępować. W końcu otrzymamy za to nagrodę (“niebieski”). No i powinniśmy być razem! Razem jesteśmy silniejsi. Każdy powinien zostać wysłuchany – to „zielony” system wartości. Niebieski oraz Zielony to napędy Gravesa, dla których grupa jest podstawą.

Brexit okazał się walką pomiędzy systemami wartości Gravesa: „czerwonym/pomarańczowym” a „niebieskim/zielonym”.

Nie jest dużą niespodzianką, że obóz zwolenników Wyjścia rozpadł się po zwycięstwie. Nie stawiali oni przecież na pierwszym miejscu wartości bycia razem. A wiele z odpowiedzi zwycięskich polityków było charakterystyczne dla „czerwonego” systemu wartości: „Nie sądzę, żeby on potrafił przewodzić państwu, ja do tego o wiele lepiej się nadaję!”. 

Możemy niestety przewidywać, że znaczące kwestie środowiskowe (globalne ocieplenie, energia odnawialna, gospodarstwa ekologiczne) w najbliższym czasie stracą w Anglii pole do działania. Napęd niebieski dba o to, w jaki sposób należy obchodzić się ze środowiskiem. Napęd zielony podkreśla co takiego jest dobrego w byciu razem. Natomiast napęd pomarańczowy koncentruje się wyłącznie na tym, w jaki sposób wygrywać, a napęd czerwony gloryfikuje władzę.

Metaprogramy

Argumenty za wyjściem z UE charakteryzowały się w znacznym stopniu motywacją w kierunku “do celu” (będziemy bogatsi, będziemy silniejsi, będziemy mieć więcej wolności). Argumenty za Pozostaniem w UE w większym stopniu były nasiąknięte motywacją „od problemu” (ucierpi ekonomia, zmniejszy się nasze bezpieczeństwo, przestaniemy mieć kontakt ze sobą). Wyjątkiem był tu, po stronie „obozu wyjścia” argument zamknięcia granic – „bo zaleje nas ta fala imigrantów i uchodźców” – to bezdyskusyjnie argument „od problemu”. No jest oczywiście jeszcze jeden argument „od problemu”: „Te absurdalne unijne dyrektywy!”. Takie jak na przykład zakaz używania większych odkurzaczy w ramach nakłonienia konsumentów do oszczędzania energii. Uzasadnianie tego rodzaju dyrektyw bywa często wbrew logice, a do tego jest strasznie zagmatwane.

Trzeba zaznaczyć, że Brexiterzy często okraszali swoje ogólne stanowiska na temat spraw unijnych szczyptą kilku bardzo szczegółowo opisanych przykładów.

Z całą pewnością argumenty za pozostaniem w UE były bardziej szczegółowe i reaktywne, niż argumenty za wyjściem z UE, które to w sumie okazały się być bardziej ogólne i proaktywne. Stanowisko zwolenników wyjścia kształtowało się przede wszystkim następująco: „Wyjdźmy z Unii, będzie wiodło nam się lepiej na swoim, a do tego będziemy w końcu wolni”. Podczas, gdy obóz będący za pozostaniem w Unii prawie dosłownie mówił: „Hej, poczekajcie chwilę, popatrzmy na to, jakie będzie to miało konsekwencje”.

Umiejscowienie kontroli

Obóz “za wyjściem” o wiele częściej manifestował wewnętrzne źródło kontroli. Ich głównym argumentem było: „Anglia odzyska wewnętrzne źródło kontroli, które zawsze miała w sobie. To my decydujemy o naszym losie, ekonomicznie, militarnie, itp.”. Podczas, gdy obóz „za pozostaniem” przyjął bardziej pozycję zewnętrznego źródła kontroli. Mawiali: „Jesteśmy częścią większego systemu, od którego zależymy. Wiele globalnych mechanizmów leży poza naszą kontrolą. A jeśli opuścimy Unię, to stracimy już wszelką kontrolę”.

No i tak moglibyśmy się w te argumentacje na temat źródła kontroli coraz bardziej zagłębiać, lecz
w tym miejscu chciałbym podzielić się jeszcze jedną obserwacją. Otóż obóz „za wyjściem” wydawał się mieć bardziej kinestetyczne argumenty, bazujące na soczystych argumentach: dumie, strachu, irytacji. Natomiast obóz „za pozostaniem” posiadał argumenty bardziej wizualne: „Jeśli spojrzymy na aktualne dane, jeśli spojrzymy na sytuację globalną…”

No więc, podsumowując metaprogramy otrzymamy następujący obraz:

Dlaczego zatem obóz “za wyjściem” wygrał?

Dla wielu ludzi proaktywne argumenty po prostu brzmią lepiej. Ludzie w przeważającej większości motywują się pozytywnymi celami (motywacja do celu), niż problemami, które mogą się wydarzyć (motywacja od problemu). Pozytywne cele wywołują przyjemny stan emocjonalny. Myślenie
o problemach wywołuje stan związany z tymi właśnie problemami – niezbyt przyjemny. A ludzie ogólnie lubią proste kinestetyczne (emocjonalne) argumenty: “Jeśli czuję, że to dobre – idę w to!” Kinestetyczne i proaktywne.

Być może jest to zasługa neuronów lustrzanych. Ludzie bardziej reagują na argumenty kinestetyczne. Myślenie szczegółowe, reaktywne, pochłania energię. Można by powiedzieć, że argumentacja obozu „za pozostaniem” kosztowała społeczeństwo Wielkiej Brytanii zbyt dużo energii zużytej na rozważania.

No i w końcu dla wielu ludzi wewnętrzne źródło kontroli brzmi lepiej niż zewnętrzne źródło kontroli. „Poczujmy naszą siłę, kiedy mamy wpływ na przyszłość!”. Szczególnie kiedy to obietnica przyszłego Wewnętrznego Źródła Kontroli.

Jest pewien rodzaj emocjonalnych korzyści wynikający z poczucia brzemienia odpowiedzialności. To polityczna wersja sloganu: „kup teraz, zapłać później”. Poczuj się mocny teraz, odpowiedzialność przyjdzie później.

Patrząc na to wszystko, dziwi, że głosy za opuszczeniem UE nie miały większej przewagi!

Populistyczni politycy.

Wydaje mi się, że profil, który tu nakreśliłem – taka kombinacja napędów Gravesa oraz metaprogramów,  jest wspólna dla większości populistycznych polityków. Roszczą sobie oni prawa do reprezentowania zwykłych ludzi i walki z politycznym establishmentem oraz elitami w imieniu tych zwykłych ludzi. Pozyskują zainteresowanie wielu wyborców w większości europejskich krajów.

Obawiam się, że bardziej głębokie, ostrożne, oparte na informacji, globalne spojrzenie, będzie zawsze trudniejsze do zrozumienia i o wiele bardziej trudne do „sprzedania”. Wymaga bowiem ono większego mentalnego wysiłku, nawet żeby tylko zrozumieć to właśnie stanowisko.

Rob Wijnberg, popularny holenderski filozof i dziennikarz, także skomentował Brexit. Zauważył on, dlaczego argumenty skrzydła prawicowego brzmiały prościej i mocniej niż te skrzydła lewego. Stało się tak, ponieważ prawicowe archetypy nakręcały następujące argumenty: „to jest dla nas dobre, zróbmy to” kropka. Ogólne proaktywne hasła. Podczas, gdy argumenty lewego skrzydła to: „To my, i jeszcze są ci wszyscy ludzie. A wszyscy mamy nasze własne interesy i mamy nasze prawa, tak więc znajdźmy równowagę, w której możemy sprawiedliwie działać.” Te hasła są nastawione reaktywnie i na szczegóły.

Co więc z tym wszystkim?

Jeśli wiemy to wszystko, to co zatem z tego wynika?

Możemy patrzeć na Brexit jak na kolejny przykład działania populistycznych polityków. Mówiąc po prostu, że jest to pojedynek pomiędzy prawicowymi „czerwono-pomarańczowymi” w rozumieniu kategorii Gravesa, populistami oraz  reagującymi na  „niebiesko-zielono” lewicowcami.

Jeśli jesteś fanem populistów, zapewniam cię, z psychologicznego punktu widzenia trzymasz lepsze karty. Odkąd Hitler doszedł do władzy w latach 30 ubiegłego wieku, są one aktualne.

Jeśli nie lubisz populistów, jak ja i większość moich wykształconych kolegów, to pomyśl jaki użytek możesz zrobić z tej analizy?  Wierzę, że głos rozsądku może z czasem mieć większy wpływ. Głos ten może mieć tendencję do przemawiania w sposób bardziej reaktywny, w orientacji na szczegóły, motywacji od problemu, w sposób bardziej wzrokowy niż emocjonalny, chociaż oczywiście nie musi tak być.

Sensowne argumenty, pomimo, że często są bardziej złożone, mogą być przedstawiane w sposób proaktywny, ogólny, z motywacją do celu i kinestetycznie. Wierzę, że rozsądni politycy, mogliby zamodelować style myślenia populistów i ich sposób prezentacji zasadniczych kwestii. A także zrozumieć, że styl myślenia nie jest równoznaczny z ideami, które się przekazuje. „Niebiesko-zielone” wartości mogą być przekazywane w sposób proaktywny – ogólny – do celu – kinestetycznie. W takim właśnie formacie.

Jaap Hollander, MindSonar

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *